04.02.2026 r.
Dzięki zachowanym zapiskom wiadomo, że jeszcze na początku XX wieku wnętrze kościoła – dziś zachowanego jako trwała ruina – kryło wiele cennych przedmiotów. W 1907 roku pruski konserwator zabytków Bernhard Schmid sporządził ich inwentaryzację. W dokumencie wymienił m.in. późnośredniowieczny świecznik, gotyckie lichtarze, XVI-wieczne rzeźby Matki Bożej z Dzieciątkiem i św. Anny, późnorenesansowy ołtarz z obrazami „Ukrzyżowanie” i „Droga do Emaus”, niewielki dzwon z XVI wieku oraz inne bezcenne artefakty. Choć sam ołtarz – w nieco zmienionej formie – szczęśliwie przetrwał do dziś i znajduje się w kościele Świętego Krzyża, to o losach pozostałych przedmiotów wiadomo bardzo niewiele.
– Zakładamy kilka scenariuszy. Zabytkowe wyposażenie albo uległo rozproszeniu w momencie przenosin parafii jeszcze w trakcie I wojny światowej lub krótko po jej zakończeniu, albo zostało przeniesione do jakiegoś bliżej nieustalonego miejsca w trakcie tejże przeprowadzki i już nie wróciło. Do tej pory sądziliśmy, że część zabytków mogła zaginąć w czasie II wojny światowej – mówi dyrektor biblioteki Dariusz Rybacki. – Wciąż szukamy dokumentów, które przybliżą nas do prawdy. Zastanawiające jest, że z dawnego wyposażenia nie pozostało w zasadzie nic, ani jeden przedmiot. Być może trafiły do jakiegoś muzeum? – dodaje.

W grudniu ubiegłego roku pracowniczka biblioteki Krystyna Włodkowska szczegółowo przejrzała znajdujące się w Pelplińskim Archiwum Diecezjalnym materiały dotyczącymi Rumi. Dawniej to właśnie Pelplin był siedzibą diecezji obejmującej swoim zasięgiem także naszą miejscowość. Wśród wielu archiwaliów udało się odnaleźć sprawozdanie rumskiej parafii z wojennych zniszczeń wraz z listą utraconego mienia. Dokument przyniósł sporo nowych informacji.
Autor relacji opisywał, że „na skutek działań wojennych, szczególnie w 1945 roku, prawie doszczętnie zniszczone zostało pokrycie dachu oraz częściowo także ściany kościoła. Mocno została uszkodzona wieża kościoła, w której widnieje 35 uderzeń pocisków armatnich. W bocznych nawach kościoła odpadł tynk w całości ze sufitu. Wewnątrz kościoła również wiele szkód, a mianowicie: uszkodzone tabernakulum, organy, figury, krzyże, chorągwie, obrazy, zamki, zegar na wieży. Wszystkie okna w kościele wyleciały z ramami”.

Nie wiadomo, jakich dokładnie obrazów dotyczy opis, natomiast w dalszej części dokumentu wymieniono trzy figury: św. Franciszka Ksawerego, św. Jana Nepomucena i św. Józefa. Nie są to jednak rzeźby, które kilkadziesiąt lat wcześniej zanotował Schmid.
Sprawozdanie zawiera także szczegółowy wykaz utraconych sprzętów, szat i naczyń liturgicznych oraz opisy zniszczeń zabudowań gospodarczych i plebanii. Dowiadujemy się również, że zrujnowane zostało: „ogrodzenie cmentarza grzebalnego na długości 300 m i podwórza plebańskiego na długości 280 m. Również bardzo zniszczony stary kościół na cmentarzu grzebalnym. Z wieży kościelnej zabrane zostały dwa dzwony”.
Choć dokument nie odpowiada wprost na pytanie, co stało się z zabytkowym wyposażeniem dawnego kościoła, stanowi ważną wskazówkę. Dzięki niemu wiadomo, że już w czasie okupacji przedmioty te nie znajdowały się w nowej siedzibie parafii. Paradoksalnie to dobra wiadomość – może oznaczać, że historyczne skarby zostały przeniesione wcześniej i nie uległy zniszczeniu podczas działań wojennych.
Poszukiwania trwają. Niewykluczone, że kolejne tropy kryją się w innych archiwach – w Gdańsku lub poza regionem. Kto wie, być może na odkrycie czeka gdzieś dokument, który pomoże w odszukaniu zgub lub wyjaśni ich losy…