Piątek, 20 lutego 2026
RumiaTV
Fundusze krajowe Fundusze UE
BIP Rumia powiększ czcionkę pomniejsz czcionkę Zwiększ kontrast Zmniejsz kontrast

Otworzyli niebo dla dzieci z Yambio


Otworzyli niebo dla dzieci z Yambio18.02.2026 r.

Uczniowie uczęszczający do nowej szkoły z otrzymanymi z Rumi długopisami – źródło: s. Elżbieta Blok

W mieście Yambio, gdzie nie ma nawet metra asfaltowej drogi, a większość mieszkańców żyje w lepiankach, parafia pw. św. Józefa i św. Judy Tadeusza sfinansowała budowę szkoły podstawowej. Choć już ten fakt brzmi imponująco, wspólnota ma znacznie większe doświadczenie w niesieniu pomocy Afrykańczykom. Dzięki regularnym zbiórkom związani z Rumią darczyńcy zbudowali wcześniej szkołę w Nigerii, wywiercili 32 studnie głębinowe, utrzymują rocznie 171 stypendiów edukacyjnych oraz wysłali setki paczek z przyborami szkolnymi, zabawkami czy słodkościami. Mimo długiej listy sukcesów wciąż podejmują kolejne wyzwania.

 

Prawie jak średniowieczne więzienie

Nowy rozdział misyjny zaczął się od maila, którego w listopadzie 2022 roku siostra Elżbieta Blok przesłała do księdza Tadeusza Guta, ówczesnego proboszcza. W przeszłości wspólnie nieśli pomoc między innymi w Nigerii, a rumski duchowny zaproponował misjonarce, by odzywała się, gdy tylko będzie czegoś potrzebować. W wiadomości zakonnica opisywała swoje pierwsze miesiące pracy w Sudanie Południowym i zwróciła się z prośbą o wsparcie.

Mam pełny etat w Instytucie Kształcenia Nauczycieli, ale także udzielam się przy naszej parafii św. Augustyna w Yambio. Między innymi pracuję z kobietami, które były pozbawione przywileju chodzenia do szkoły, więc nie umieją ani pisać, ani czytać. Są to na ogół młodziutkie matki, czyli można powiedzieć, że dzieci mają dzieci. Mamy spotkania dwa razy w tygodniu i oprócz praktycznych zajęć uczymy religii, matematyki, języka angielskiego oraz prowadzimy zajęcia uzdrowienia z traumy. Pomagają mi w tym nasi studenci z college'u. Przy parafii znajduje się szkoła podstawowa. Uczy się w niej obecnie 520 dzieci – od pierwszej do ósmej klasy. Niestety warunki są gorsze niż tragiczne. Trzy liczne klasy uczą się pod drzewem, siedząc na ziemi. Jedna klasa wewnątrz kościoła, siedząc na betonie. Cztery klasy pod tymczasowym zadaszeniem, gdzie muszą znosić cierpliwie różne warunki klimatyczne, takie jak ulewne deszcze, silny wiatr, upalne słonce i ogrom kurzu. Siedzą ściśnięci na chwiejących się ławeczkach lub bezpośrednio na ziemi. Pozostałe klasy uczą się w starym budynku, który był wielokrotnie ostrzeliwany. […] Okna są małe, więc brakuje wentylacji i światła. Ma się poczucie, że to prawdziwe więzienie z czasów średniowiecza. Nie ma nawet stolików, aby zapisać notatki z tablicy. Uczniowie spędzają siedem godzin w takich beznadziejnych warunkach. Ogarnia mnie wielkie współczucie i smutek, a także ogromne pragnienie, by przemienić tę sytuację. […] Ufam, że razem damy radę podjąć się nowego wezwania, by wybudować szkołę w Yambio – pisała w mailu misjonarka.

 

Lekcje prowadzone pod drzewem przed zbudowaniem szkoły, pierwsza od lewej siostra Elżbieta Blok – źródło: s. Elżbieta Blok 

Odpowiedź z Rumi nadeszła po kilku tygodniach. Ksiądz Tadeusz Gut zobowiązał się pomóc w imieniu swoim i parafian, stawiając jeden warunek – siostra Elżbieta miała osobiście nadzorować budowę, tak jak w nigeryjskim Uyo.

 

Miejsce, do którego nie prowadzi żadna droga 

Aby zrozumieć skalę wyzwania, trzeba spojrzeć na realia Sudanu Południowego – kraju wyniszczonego długoletnią wojną domową, niestabilnego politycznie i ekonomicznie. Nie ma tu zakładów przemysłowych ani produkcyjnych. Wielu mieszkańców żyje w szałasach, a głód wciąż zagraża tysiącom rodzin.

Samo Yambio liczy około 200 tysięcy osób. Działa tu zaledwie kilka przepełnionych szkół rządowych, a korupcja sprawia, że nauczyciele często nie otrzymują wynagrodzeń, przez co lekcje praktycznie się nie odbywają. Od najbliższego zurbanizowanego ośrodka miasto dzieli około 400 kilometrów bezdroży.

Parafia musiała więc nie tylko zebrać fundusze, ale i dostarczyć je poprzez kurierów do Afryki. Kolejną próbą stał się zakup i bezpieczny transport materiałów budowlanych.

Układanie pierwszych cegieł pod szkolne ściany – źródło: s. Elżbieta Blok

W tamtej rzeczywistości inwestycyjnie nie dzieje się absolutnie nic. Wszystkie narzędzia i materiały, poczynając od gwoździ, musieliśmy sprowadzać z Ugandy. Dlatego też koszty były znacznie wyższe niż w innych krajach afrykańskich – wyjaśnia ksiądz Gut. – Od samego początku entuzjazm był olbrzymi. Gdy kopano fundamenty, mieszkańcy przychodzili je oglądać, co najmniej jakby zwiedzali jakieś sanktuarium. Nam to się w głowach nie mieści, ale dla tamtejszej społeczności, przyzwyczajonej do beznadziei, pojawienie się jednej białej kobiety oznaczało nadejście zmian – opowiada. 

 

Dokonali kolejnego cudu

Po dwóch i pół roku wysiłku inwestycję zakończono – powstały szkoła i przedszkole św. Augustyna. W nowoczesnych jak na tamte warunki budynkach znalazły się przestrzenne klasy, toalety, gabinety, a także kuchnia z piekarnią oraz wiata przeznaczona na różne spotkania. Teren uzbrojono w studnię głębinową oraz solidne ogrodzenie.

Sudan Południowy jest biednym krajem, choć ma duże pokłady ropy, złota czy innych metali szlachetnych. Korzyści czerpią jednak tylko dygnitarze, nie zwykli ludzie. W wielu domach może nie być łóżka, ale kałasznikow zawsze się znajdzie. Dlatego ten mur jest tak ważny, by chronić przed kulami zbłąkanymi podczas plemiennych walk. Jak na razie, na szczęście, nie było takich incydentów – podkreśla duchowny.

Otwarcie i poświęcenie przedszkola – źródło: s. Elżbieta Blok

Kompleks poświęcono i uruchomiono w maju 2025 roku. Dziś uczy się tam około 1200 młodych osób – tysiąc w szkole i dwieście w przedszkolu. Placówki są otwarte dla wszystkich, niezależnie od wyznania.

Dzieci uczą się w komfortowych warunkach pod okiem wykwalifikowanych nauczycieli, większość z nich to absolwenci naszego college'u. Jest też oddany dyrektor, działa komisja zarządzająca szkołą i przedszkolem oraz samorząd rodziców – wylicza misjonarka Elżbieta Blok. – Od rodziców pobierane są symboliczne opłaty, dzięki temu personel otrzymuje pensje i pokrywane są konieczne wydatki, takie jak zakup kredy czy papieru. To powoduje, że szkoła może funkcjonować nawet bez wsparcia z zewnątrz.

Kompleks szkolno-przedszkolny z lotu ptaka – źródło: s. Elżbieta Blok

 

Szansa na lepsze życie

W okolicy funkcjonuje kilka katolickich i prywatnych placówek, ale mimo krótkiego okresu działania szkoła św. Augustyna uchodzi za najlepszą w regionie. Magnesem jest też fakt, że zapewnia podopiecznym codzienny posiłek.

Wydawanie posiłków w przyszkolnej kuchni – źródło: s. Elżbieta Blok

Siostra Elżbieta stara się przygotować następców, którzy dopilnują, by placówki w Yambio dalej funkcjonowały. Tak zresztą stało się w Nigerii, gdzie także wybudowaliśmy szkołę, a zarządzanie z czasem przejęła tamtejsza społeczność – wyjaśnia ksiądz. – Obecnie naszą główną troską jest utrzymanie kuchni. Potrzeba około 6 tysięcy złotych miesięcznie, aby każde dziecko od poniedziałku do piątku otrzymało posiłek. To około 30 groszy za porcję. Dla wielu dzieci to jedyny wartościowy posiłek w ciągu doby.

Każdy, kto chce wesprzeć funkcjonowanie przyszkolnej kuchni, może to zrobić poprzez wrzucenie datku do skarbonki zlokalizowanej w kruchcie kościoła – po prawej stronie, tuż za głównymi drzwiami.

Puszka zlokalizowana w kościele

Tylko edukacja może przemienić człowieka i świat. Cieszę się, że dane mi jest służyć tej społeczności i że Rumia ma tak wielkie serce, bo dzięki temu stał się kolejny cud – dodaje siostra Elżbieta.

 

Fenomen trwa

W zagórskiej parafii nie trzeba nikogo przekonywać do pomagania – zwłaszcza tym, którzy żyją w odległej, dużo gorszej, rzeczywistości. Z ambony przekazywane są informacje o celu zbiórek organizowanych przed kościołem w ostatnią niedzielę miesiąca, a wierni odpowiadają hojnością.

Zawsze wychodziłem z założenia, że to musi być konkretne działanie i konkretni odbiorcy. Darczyńcy bardzo się cieszą, gdy mogą już zobaczyć na stronie parafii przesyłane przez misjonarzy zdjęcia i filmy ukazujące postępy prac i dzieła, które powstały dzięki ich wsparciu – mówi ksiądz Gut. – Nie nakarmimy całego świata, nie wyedukujemy wszystkich, ale staramy się przywracać nadzieję i dawać szansę na lepsze życie tym, dla których wystarcza naszych środków – dodaje.

Zajęcia realizowane w nowej szkole – źródło: s. Elżbieta Blok

 

Pora na Czad

Choć w lipcu 2024 roku ksiądz Tadeusz Gut przeszedł na emeryturę, nadal kontynuuje misyjne dzieło parafii za zgodą i w imieniu obecnego proboszcza Roberta Mogiełki. Teraz wsparcie Rumian popłynie także do Czadu – do parafii, którą kieruje misjonarz ksiądz Stanisław Worwa w Ndżamenie.

Od lewej: proboszcz Robert Mogiełka i ksiądz Tadeusz Gut

Głęboko wierzę, że nad naszą misyjną pomocą czuwa Opatrzność. Po zakończeniu budowy szkoły w Nigerii, skąd wywodzi się powiedzenie, że dla wielu Afrykańczyków słowo Polska oznacza Rumia, absolutnie nie myślałem, że będziemy na tym kontynencie realizować jeszcze tak wielkie dzieło. Niemniej tak długo, jak będzie to możliwe, postaramy się to kontynuować. Parafia i osoby spoza zagórskiej wspólnoty, które włączają się w nasze dzieła misyjne, to ludzie o wielkiej wrażliwości, swoimi czynami dają przepiękne świadectwo miłości do bliźniego. Księża pracujący w parafii są bardzo wdzięczni wszystkim darczyńcom, za których modlimy się i ofiarujemy msze święte. Jestem przekonany, że dobro okazane potrzebującemu zawsze wraca, w takiej czy innej formie – podsumowuje duchowny.

Fundusze zewnętrzne
Kalendarz wydarzeń