Poniedziałek, 15 kwietnia 2024
Fundusze krajowe Fundusze UE
BIP Rumia powiększ czcionkę pomniejsz czcionkę Zwiększ kontrast Zmniejsz kontrast

Rumscy strażacy ratują życie na wysokościach i głęboko pod ziemią. Są jedyni w województwie


Rumscy strażacy ratują życie na wysokościach i głęboko pod ziemią. Są jedyni w województwie05.02.2024 r.

Ekipa ratownictwa wysokościowego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Rumi

Niewiele ponad pół roku temu w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Rumi zaczęła funkcjonować specjalistyczna grupa ratownictwa wysokościowego. Strażacy przez niespełna dwa lata szkolili się i gromadzili specjalistyczny sprzęt pozwalający dotrzeć wszędzie tam, gdzie potrzebna jest ich pomoc – bez względu na wysokość, temperaturę czy ciasnotę. Dziś są jedyną jednostką na Pomorzu i nieliczną w kraju, która może się pochwalić takim przygotowaniem do działania.

 

Wysoko, ciasno, niebezpiecznie

Ratownictwo wysokościowe to wymagająca specjalizacja. Jej celem jest niesienie pomocy poszkodowanym i zagrożonym osobom czy zwierzętom znajdującym się poza możliwościami standardowego sprzętu oraz technik dostępnych w straży pożarnej i innych służbach ratowniczych.

Co to w praktyce oznacza? Jeśli do niebezpiecznego zdarzenia doszło np. na siódmym piętrze rusztowania, w koronie ogromnego drzewa, ścianie skalnej czy w jaskini – a wykorzystanie drabiny czy podnośnika nie przyniesie rezultatów – wówczas do akcji wkraczają specjalistyczne grupy ratownictwa wysokościowego.

Pomagamy wszędzie tam, gdzie nie dotrzemy w żaden inny sposób, ponieważ jest zbyt wysoko lub zbyt ciasno, po prostu nie można się tam dostać normalnym sprzętem, nie można podjechać podnośnikiem czy ustawić drabiny – mówi starszy brygadier Tomasz Zwoliński, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Wejherowie. – Każdy członek grupy jest przeszkolony z technik ratownictwa alpinistycznego. Mamy do czynienia nie tylko z dużymi wysokościami, ale i obiektami znajdującymi się pod ziemią: są to studnie czy różnego rodzaju rozpadliny – dodaje.

Historia rumskich ratowników sięga 2021 roku, kiedy to komendant pomorskiej straży pożarnej zdecydował o przeniesieniu wojewódzkiej grupy ratownictwa wysokościowego do powiatu wejherowskiego. Wówczas w województwie pomorskim istniały dwie grupy ratownictwa wysokościowego: w komendzie miejskiej w Gdyni oraz w Słupsku.

Kierownictwo chciało w ten sposób odciążyć JRG nr 1 w Gdyni pod względem specjalizacji, ponieważ funkcjonowała tam również grupa ratownictwa chemicznego. Trójmiasto graniczy z powiatem wejherowskim, stąd naturalna decyzja o przeniesieniu grupy ratownictwa wysokościowego do komendy powiatowej w Wejherowie. Tu z kolei zdecydowano, że taka grupa powstanie w Rumi – wyjaśnia zastępca komendanta powiatowego.

Rumscy strażacy-ratownicy podczas ćwiczeń, źródło: JRG nr 2 w Rumi

 

Nie od razu grupę zbudowano

Późną jesienią 2021 roku zaczęły się pierwsze szkolenia. Najpierw strażacy musieli przygotować się do państwowego egzaminu, a następnie odbyć 2-tygodniowy kurs, by stać się pełnowartościowym ratownikiem wysokościowym. Aby zdobyć kolejne uprawnienia – na przykład na dowódcę, ratownika śmigłowcowego czy operatora – trzeba było spędzić następne tygodnie na szkoleniach.

Do tego dochodzi konieczność utrzymania sprawności fizycznej na jeszcze wyższym poziomie, ponieważ ratownicy co roku przechodzą dodatkowe testy.

Do momentu wyszkolenia odpowiedniej liczby ratowników wspomagamy się strażakami z gdyńskiej jednostki, ale docelowo będziemy funkcjonować wyłącznie w strukturach wejherowskich, czyli w Rumi. Samodzielna grupa musi liczyć co najmniej 30 ratowników plus dowódca – wylicza starszy kapitan Tomasz Ziarek, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Rumi. – Nabycie tych uprawnień wiąże się z posiadaniem odpowiedniej wiedzy, ale przede wszystkim trzeba dużo ćwiczyć, spełniać wymagania sprawnościowe. Jest się też narażonym na dużo większe wysokości, nie każdy sobie z tym radzi, dlatego nie wszyscy się na to decydują. Obecnie 22 spośród 36 rumskich strażaków ma uprawnienia ratowników wysokościowych na różnych poziomach specjalizacji. Grupa nadal nie jest jednak samodzielna. Codziennie na zmianie służbowej powinno być minimum 5 ratowników, którzy mają pełne kwalifikacje ratownika wysokościowego. Docelowo dążymy do poziomu BS, czyli grupy składającej się z 31 ratowników, w większości posiadających uprawnienia do pracy z pokładu śmigłowca.

 

Skoczą za sobą nie tylko w ogień

Dla większości rumskich ratowników – mimo wyśrubowanych wymagań, wielu wyrzeczeń, poświęconej pracy i czasu – niesienie pomocy w ekstremalnych warunkach to misja, pasja oraz możliwość rozwoju na kolejnym polu.

Nie ma dodatkowego uposażenia z tego tytułu, choć zdarza się, że są ratownikom wręczane jakieś nagrody finansowe czy dodatki. Raz w roku można wziąć udział w obozie kondycyjnym, czyli około tygodniowym wyjeździe w góry połączonym ze szkoleniem pod okiem instruktora. Jest to okazja, by poćwiczyć na obiektach naturalnych, takich jak skały, na Pomorzu tego nie ma. Taki ratownik może też uczestniczyć w różnych zawodach, mistrzostwach, a przez to zwiedzać nowe miejsca, poznawać ludzi. Prywatnie można wykorzystywać nabyte podczas szkoleń umiejętności, spacerując po górach, prowadząc po prostu aktywny tryb życia – zauważa starszy brygadier Tomasz Zwoliński.

Rumscy strażacy podczas akcji z wykorzystaniem śmigłowca oraz z noszami w terenie, źródło: JRG nr 2 w Rumi

 

Grupa umocniła więzi w naszej jednostce. Te wyjazdy na szkolenia, obozy czy różnego rodzaju warsztaty pozwoliły się jeszcze bardziej zintegrować, spowodowały wzrost zaufania. Ratownik, który wychodzi za krawędź, by zawisnąć na linie przygotowanej przez jego kolegę, musi zaufać, że to jest dobrze zrobione. Stąd też nacisk na to, żeby dużo ćwiczyć i być pewnym siebie oraz umiejętności swoich kolegów – dopowiada dowódca jednostki Tomasz Ziarek.

 

Ręce pełne sprzętu

Od 1 maja 2023 roku rumscy strażacy są formalnie jedynymi ratownikami wysokościowymi w województwie. To oznacza, że jednostka przejęła sprzęt z komend w Gdyni i Słupsku. Odpowiednich zakupów dokonało też wejherowskie kierownictwo.

Z Gdyni do Rumi przeszedł specjalny pojazd ratownictwa wysokościowego, mamy tu ściankę wspinaczkową, w garażu są przygotowane specjalne stanowiska. Dodatkowo każdy ratownik posiada swój sprzęt indywidualny: uprząż, kask, rękawice, osprzęt umożliwiający poruszanie się po linie, karabinki, pakiet medyczny. To jest sprzęt specjalistyczny, podobnego używają ratownicy TOPR-u, GOPR-u czy alpiniści pracujący na wysokościach. Mamy dłuższe liny, w tym również specjalne liny kevlarowe umożliwiające działania podczas pożarów, przyrządy służące do zjazdu po tego typu linach, urządzenia asekuracyjne, uprzęże, nosze przeznaczone do ciasnych przestrzeni, wiertarki, kotwy – wymienia starszy brygadier Tomasz Zwoliński.

Dzięki unijnej dotacji pozyskaliśmy też zestaw składający się między innymi z podwieszanego pod śmigłowiec zbiornika typu bambi bucket, który pozwala gasić pożary na dużych powierzchniach – np. pożary lasów, pól zbóż czy nieużytków rolnych. Jednostek posiadających taki sprzęt jest zaledwie kilka w kraju – podkreśla starszy kapitan Tomasz Ziarek.

Zestaw Bambi Bucket, który pomaga w gaszeniu pożarów z powietrza, źródło: JRG nr 2 w Rumi

 

Nabierają doświadczenia

Funkcjonująca w Rumi grupa ratownictwa wysokościowego, mimo stosunkowo krótkiego stażu, działając samodzielnie lub przy udziale ratowników z Gdyni, dała się już poznać z dobrej strony podczas kilku skomplikowanych akcji.

Na terenie jednostki w Malborku nasza grupa udzielała pomocy konserwatorowi wieży wiatrowej, który zasłabł po wejściu do gondoli, na wysokości 130 metrów. Trzeba było ewakuować tę osobę na dół. Braliśmy udział w akcji polegającej na podjęciu osoby ze słupa wysokiego napięcia w Gdyni. Uwolniliśmy też ptaka, który utknął na wysokości ponad 40 metrów w konarze drzewa. Działaliśmy na terenie stoczni, kiedy mężczyzna spadł z 7. piętra rusztowań. We wszystkich tych przypadkach trzeba było użyć specjalistycznego sprzętu i technik alpinistycznych – relacjonuje dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Rumi.

Ratownicy wysokościowi ćwiczący na ścianie przy rumskiej JRG nr 2

 

Należy podkreślić, że obecnie jesteśmy jedyną grupą ratownictwa wysokościowego w województwie, ponadto znajdujemy się w centralnym obwodzie operacyjnym, co oznacza, że możemy być zadysponowani do działań na terenie całego kraju oraz za granicą – wyjaśnia Tomasz Zwoliński, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Wejherowie.

 

Plany na przyszłość

Pod koniec 2025 roku Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 2 w Rumi ma mieć nową siedzibę. Ten najnowocześniejszy w województwie obiekt powstanie u zbiegu ulic Fredry i Reja. Obecność grupy ratownictwa wysokościowego ma wpływ na charakter tej inwestycji.

Starszy kapitan Tomasz Ziarek prezentuje sprzęt specjalistycznej grupy

Z racji tego, że jest ta specjalizacja, przewidziana jest wspinalnia, czyli specjalny obiekt, w którym bez względu na pogodę grupa ratownictwa wysokościowego będzie mogła ćwiczyć. Przetarg na budowę nowej siedziby został już ogłoszony, w tym roku powinny ruszyć prace budowlane – informuje Tomasz Zwoliński, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Wejherowie.

Strażacy z rumskiej grupy ratownictwa wysokościowego przed siedzibą JRG nr 2

 

Szukamy też naturalnych miejsc do ćwiczeń na terenie całego województwa. Góra Markowca byłaby doskonałym obiektem do realizacji treningów, dlatego przeprowadziliśmy już wstępne rozmowy z władzami miasta. Niewykluczone, że w przyszłości będzie można tam zobaczyć, jak pracują nasi ratownicy – podsumowuje Tomasz Ziarek, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Rumi.

Fundusze zewnętrzne
Kalendarz wydarzeń