13.07.2026 r.
Redakcja Rumskich Nowin: W jaki sposób objęcie funkcji starosty zweryfikowało pana spojrzenie na lokalne sprawy i problemy, które wcześniej znał pan tylko jako mieszkaniec czy rumski radny?
Marcin Kaczmarek, starosta wejherowski: Chyba wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, jak ogromny jest powiat wejherowski (śmiech). To naprawdę rozległy obszar, przez co w różnych gminach są bardzo różne problemy. Wcześniej postrzegałem samorządy przez pryzmat Rumi, gdzie wszystko było poukładane i szło do przodu, realizowanych było mnóstwo inwestycji, a niestety w całym powiecie wejherowskim to tak nie wygląda. Wiele samorządów nie rozwija się tak prężnie, a problemy są bardzo prozaiczne: brak kanalizacji, fatalny stan dróg. To sprawia, że budowa pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej dosłownie spędza nam sen z powiek. Podpisaliśmy jednak porozumienie ze spółką Polskie Elektrownie Jądrowe dotyczące remontów i przebudowy dróg w tym rejonie, więc kluczowe środki na trasy dojazdowe są zabezpieczone. Teraz musimy dopilnować, aby ciężki transport sprawnie dotarł na teren budowy tej strategicznej inwestycji. Od początku kadencji powtarzałem to ówczesnemu ministrowi klimatu i środowiska oraz byłemu prezesowi Polskich Elektrowni Jądrowych, że jeżeli nie wprowadzimy specustawy, to zderzymy się ze ścianą. Niestety nikt nas nie chciał słuchać. Teraz jest już lepiej, ale nadal mamy sporo do nadrobienia. Oprócz tego odpowiadam za edukację w ponadpodstawowych szkołach powiatowych i bardzo mi zależy na tym, żeby w naszych nowoczesnych i świetnie wyposażonych placówkach uczyły się przyszłe kadry elektrowni jądrowej, gdzie czeka dobrze płatna praca. Ogromną rolę odegra w tym Centrum Kompetencji Nowoczesnego Przemysłu „GENERATOR”, które ma powstać w Rumi. Potrzebujemy tylko odrobiny pomocy ze strony państwa polskiego, czyli dotacji (śmiech), aby to wszystko się udało.
Obejmując stanowisko, wskazywał pan trzy główne kierunki, nowe filary lokalnej polityki. Wymieniał pan: zrównoważony rozwój całego powiatu, skuteczne pozyskiwanie funduszy zewnętrznych oraz solidne przygotowania do budowy elektrowni jądrowej w gminie Choczewo. Na jakim etapie realizacji są te założenia?
Po pierwsze – staramy się traktować wszystkie gminy równo. Inwestujemy w drogi i bezpieczeństwo, także w małych samorządach, bo zależy nam na każdym mieszkańcu powiatu. Takie podejście spotyka się jednak z oporem innych gmin, które w poprzednich kadencjach były traktowane lepiej od innych, więc teraz oczekują trochę więcej. Niemniej dla nas uczciwość i sprawiedliwość są najważniejsze. Co do funduszy zewnętrznych, to dla gminy Łęczyce udało się pozyskać około 8 milionów złotych na rozbiórkę lekkotonażowego mostu i budowę nowego obiektu, a między innymi tamtędy przejeżdżają tiry zmierzające do przyszłej elektrowni jądrowej w gminie Choczewo. Tak że powoli ta skala pozyskiwania środków wzrasta. Marzy mi się zdobycie około 10 milionów złotych na budowę powiatowej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Już jako rumski radny, podczas spotkań z młodzieżą, niejednokrotnie słyszałem, że głównym problemem młodego pokolenia jest brak dostępu do psychologów. Chcemy wyjść naprzeciw tym potrzebom i znaleźliśmy odpowiedni obiekt na terenie Powiatowego Zespołu Szkół w Redzie, który mógłby zostać przystosowany właśnie na ten cel. Natomiast w kwestii elektrowni robimy dosłownie wszystko, co możemy, aby region jak najbardziej zyskał na tej inwestycji.
Na pewno zastanawiał się pan nad tym, jak budowa elektrowni zmieni turystyczne oblicze całego powiatu wejherowskiego.
Wbrew pozorom dzięki temu turystycznie stajemy się coraz bardziej dostępni. Przy budowie elektrowni mają się pojawić fundusze na budowę tras rowerowych. Powołaliśmy już w tym celu oficera rowerowego, ale efekty jego pracy jeszcze nie są tak widoczne. Chcemy połączyć regionalne trasy rowerowe, nanieść je na mapy, oznaczyć też muzea, obiekty warte zobaczenia, bazę hotelową, aby ten sezon rowerowy przedłużyć – miałby obejmować nie tylko wakacje, ale trwać od maja do października, bo coraz więcej ludzi chce zwiedzać Polskę na rowerach. Planujemy stworzyć ring rowerowy wokół Jeziora Żarnowieckiego, aby można było je objechać. Jest też wspólny pomysł wójta Szemudu i burmistrza Rumi, aby „połączyć te gminy z morzem” trasą rowerową. Dlatego myślę, że budowa elektrowni nie odstraszy turystów, a wręcz ich przyciągnie. Wiemy też, jak to było z przekopem Mierzei Wiślanej. Dzisiaj dużo ludzi tam jeździ, żeby zobaczyć, jak to wygląda. Uważam, że podobnie będzie tutaj po wybudowaniu elektrowni. Będąc w Hiszpanii, zwiedziłem dwie takie elektrownie i tam turystyka rozwinęła się niesamowicie. Lokalne władze, ale i wielu miejscowych, chcą by reaktory pracowały jak najdłużej, a nawet pojawiały się nowe.
Jednym z najważniejszych zadań powiatu, o czym już trochę mówiliśmy, jest edukacja ponadpodstawowa. Hasło „elektrownia jądrowa” pojawia się w niemal każdym poruszanym przez nas temacie. Czy to oznacza, że również w przypadku szkół powiatowych starostwo stara się odpowiedzieć na potrzeby spółki Polskie Elektrownie Jądrowe?
Budowa elektrowni atomowej spowoduje to, że każdy z tego tortu będzie chciał jakiś kawałek dla siebie uszczknąć – i mówię tu o całym województwie pomorskim. Kadry będą bardzo potrzebne, całe Pomorze chce je szkolić, a my w powiecie wejherowskim naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Placówki są świetnie wyposażone i bardzo dobrze zarządzane. Na tym na pewno trzeba się skupić – typowo na szkołach branżowych, aby tych młodych ludzi przygotować do udziału w budowie i funkcjonowaniu elektrowni jądrowej. Dlatego liczymy na naszą młodzież, tylko musimy znaleźć haczyk, aby już na poziomie szkół podstawowych zainteresować ją tymi kierunkami kształcenia. Niezależnie organizujemy też spotkania z przedsiębiorcami, gdzie zainteresowanie jest ogromne. Firmy widzą, że tutaj za chwilę będzie można naprawdę dobrze zarabiać. To ogromna szansa dla nas wszystkich.
Przejdźmy do Rumi. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że infrastruktura drogowa w powiecie to swoisty system naczyń połączonych, a ulice takie jak Dąbrowskiego, Dębogórska, Sabata, Towarowa czy Żołnierzy I Dywizji Wojska Polskiego są zarządzane przez starostwo. Jakie są plany związane z tą infrastrukturą?
Wspólnie z miastem wyremontowaliśmy już ulice Dąbrowskiego i Dębogórską, znacząco poprawiając ich jakość. Na ulicy Kamiennej, gdzie mieszkańcy obawiali się o swoje bezpieczeństwo, udało się doświetlić przejścia dla pieszych oraz zamontować sygnalizację świetlną typu „czerwone za karę” i wyremontować odcinek nawierzchni. Natomiast wkrótce rozpoczniemy razem wyczekiwany remont ronda Jana Pawła II. To jest absolutnie nasz numer jeden na liście priorytetów. Na te inwestycje są już środki z urzędu marszałkowskiego, starostwa i urzędu miasta. To rondo musi być zupełnie inaczej skonstruowane niż obecnie, aby wszystkie drogi, w tym Żołnierzy I Dywizji Wojska Polskiego, wpięły się w to skrzyżowanie. Bardzo potrzebne są też lewoskręty na Plac Kaszubski i pod MOSiR, bo właśnie tam dziś bardzo kumuluje się ruch. Remontu na pewno wymaga też droga do Łężyc, do Koleczkowa. Moim marzeniem jest, żeby spinać całą tę sieć dróg kawałek po kawałku i rzeczywiście staramy się to robić. Cały czas szukamy też możliwości, aby pozyskiwać na te cele różne dofinansowania.
Czy w pana ocenie Rumia jest obecnie nie tylko najbardziej zaludnionym, ale również najszybciej rozwijającym się miastem w powiecie wejherowskim?
Ogromną przewagą Rumi jest posiadanie strefy inwestycyjnej. Dla porównania miasto Wejherowo nie ma takich terenów do uwolnienia albo ma ich bardzo mało. Rumia się bardzo szybko rozwija, często sięga po środki zewnętrzne, a te kwoty naprawdę robią wrażenie. Duża w tym zasługa urzędników, pana burmistrza Michała Pasiecznego i Rady Miejskiej Rumi. Naprawdę tylko przyklasnąć i pogratulować. Bardzo bym chciał, żeby powiat wejherowski też takie środki pozyskiwał. Coś tam się udaje, ale nie w takim stopniu jak w Rumi, niemniej mamy się od kogo uczyć. Reda też się szybko rozwija. Z miasta Wejherowa mieszkańcy coraz częściej uciekają do gminy Wejherowo, która dynamicznie się rozrasta, powstają tam domki jednorodzinne, osiedla. To się zaczęło, gdy powstała Trasa Kaszubska. Nowa droga spowodowała, że okoliczne gminy dostały mocny impuls. Mowa tu również o gminach Szemud i Luzino. Trasa Kaszubska idzie coraz dalej, następne odcinki są otwierane, a to też na pewno spowoduje, że Łęczyce za chwilę rozwiną skrzydła. Gmina Linia już pączkuje, ludzie chcą się tam osiedlać, bo komunikacja drogowa się poprawiła. Z kolei nowa linia kolejowa PKP, między Wejherowem a Choczewem, otworzy tamte tereny. Podsumowując: budowa elektrowni, linii PKP, plus rozrastająca się trasa krajowa na pewno spowodują ogromne zmiany na plus w całym powiecie.
Mieszkańcy Rumi czasem irytują się, że wciąż muszą jeździć do mniejszego populacyjnie Wejherowa, by zarejestrować samochód czy załatwić inne formalności w starostwie. Jakie są szanse na to, aby to się zmieniło? I kiedy takie zmiany mogą zajść?
Myślę, że to nie jest aż tak odległa perspektywa. Największa w tym rola lokalnego samorządu, aby w Rumi powstał w końcu nowy ratusz, czego z całego serca życzę wszystkim mieszkańcom. Jak ten nowy urząd powstanie, to już z panem burmistrzem rozmawialiśmy, że w Rumi na pewno przydałoby się otworzyć filię Wydziału Komunikacji, aby mieszkańcy nie musieli jeździć do Wejherowa. Zdając sobie sprawę, jak wiele spraw jest u nas załatwianych, jakie tam są kolejki, walczymy o to, aby na razie przy Starostwie Powiatowym w Wejherowie powstał taki całodobowy „urzędomat”. To powinno rozwiązać problemy mieszkańców, którzy nie mają czasu, żeby w ciągu dnia, w godzinach pracy starostwa, odebrać dokumenty. Zaczniemy od postawienia takiego urządzenia przy starostwie, później mogłyby powstawać kolejne, na przykład przy nowym urzędzie miasta w Rumi.
Ostatnie pytanie – co na koniec kadencji chciałby pan wskazać jako swój największy sukces?
To, z czym walczymy w tej chwili, czyli zrealizowany fundusz okołoatomowy. Tam jest do zdobycia około 72 milionów złotych. Do tej pory bardzo mało z tej puli udało nam się wykorzystać, ponieważ gdy zostałem starostą, było bardzo mało gotowej dokumentacji związanej na przykład z budową nowych dróg, a te środki można wykorzystać tylko na nowe inwestycje, nie na remonty. Jest trochę inwestycji do zrealizowania w Rumi, ale w tym przypadku to również zależy od dostępności funduszy zewnętrznych. Moim marzeniem jest również wybudowanie szkoły powiatowej w Wejherowie z halą widowiskowo-sportową. Chciałbym, żeby to był obiekt z prawdziwego zdarzenia, podobnie jak przy Samochodówce – zrealizowany z myślą o drużynach sportowych, klubach, ale i organizacji wydarzeń czy koncertów. W tym kontekście warto wspomnieć, że sport już dziś pięknie się rozwija w naszym powiecie, a dla mnie to bardzo ważne. Wróciliśmy do tego, jak tylko zostałem starostą – do tych sportów młodzieżowych, do tej rywalizacji na poziomie szkół ponadpodstawowych. Dzięki sportowi mój charakter został ukształtowany i uważam, że dzięki temu potrafimy grać drużynowo, razem coś zrobić. Cieszę się, że na przykład „Dysk Pomorski”, który nigdy wcześniej nie był organizowany w powiecie wejherowskim, odbył się niedawno w Rumi dzięki zaangażowaniu burmistrza Michała Pasiecznego. Z tego, co słyszę od nauczycieli wychowania fizycznego, to rzeczywiście ten poziom sportowy w powiecie bardzo szybko wzrósł w ostatnich dwóch latach. Trzeba iść tą drogą, bo chodzi o to, żeby młodzież była zdrowa i wysportowana. Młodzi mieszkańcy to przecież nasza przyszłość.