Poniedziałek, 15 kwietnia 2024
Fundusze krajowe Fundusze UE
BIP Rumia powiększ czcionkę pomniejsz czcionkę Zwiększ kontrast Zmniejsz kontrast

„Mieszkańcy najlepiej wiedzą, co należy realizować i jakie są ich potrzeby”


„Mieszkańcy najlepiej wiedzą, co należy realizować i jakie są ich potrzeby”15.01.2024 r.

Burmistrz Rumi Michał Pasieczny

Koniec roku to idealna okazja do podsumowań i spojrzenia wstecz na to, co wydarzyło się w ciągu minionych 12 miesięcy. Bez wątpienia w 2023 roku działo się wiele – także w samorządach i obszarach, które bezpośrednio ich dotyczą. Zapytaliśmy burmistrza Rumi Michała Pasiecznego m.in. o przemyślenia związane z tym okresem i kierunek, w którym będzie zmierzać Rumia w kolejnym roku.
 
Redakcja „Rumskich Nowin”: Jak zapamięta pan rok 2023? Z czym będzie kojarzył się w kontekście Rumi i nie tylko?

Michał Pasieczny, burmistrz Rumi: Jeśli chodzi o Rumię, to nasze wielkie sukcesy inwestycyjne: uruchomienie drugiego już węzła integracyjnego, który spiął klamrą węzeł Janowo, czy uruchomienie całego terenu przy Górze Markowca, która stała się spektakularną inwestycją, wręcz na skalę całej Polski. Oczywiście 2023 rok i jego pierwsze półrocze to także bardzo ciężkie realia finansowe i straszne zaciskanie pasa po stronie bieżących wydatków, spowodowane regulacjami poprzedniego rządu. Później, przed samymi wyborami, nastąpiła odwilż, rząd się ocknął i zobaczył, że nie tędy droga, stąd też znacząca kroplówka finansowa, która niestety nie zasypała całej dziury. Była ona jednak na tyle wysoka, że ten rok mieliśmy finansowo zabezpieczony w stu procentach, a trochę wolnych środków pozostało też na rok 2024.

Czy można zatem mówić o jakimś przełomie w ciągu ostatnich 12 miesięcy?

Zaszła zmiana, którą mieszkańcy sami wybrali. Zresztą tak samo, jak wielu wójtów, burmistrzów, starostów czy radnych, jestem bardzo zadowolony z tej zmiany, ponieważ widzimy już znaczącą różnicę. Padły deklaracje nowego rządu, że na pewno nie będzie gorzej, a wręcz lepiej i stabilniej. Właśnie o to chodzi, żeby w gminach czy miastach nie zarządzać z punktu widzenia Warszawy, ale decydować tutaj, lokalnie. Właśnie mieszkańcy, poprzez radnych czy burmistrza, najlepiej wiedzą, co należy realizować i jakie są ich bieżące potrzeby.

Ciąg pieszo-rowerowy wzdłuż Zagórskiej Strugi
 
W minionym roku jednym z wiodących tematów były odnawialne źródła energii i zieleń. Czy ten kierunek rozwoju miasta zostanie utrzymany?

Tak, to absolutnie nasza przyszłość. Efekty odnawialnych źródeł energii po latach odczujemy znacząco, w postaci obniżek cen prądu. Te samorządy, które zaśpią, będą miały z pewnością o wiele wyższe rachunki od nas. Trzy czwarte miejskich budynków ma już panele fotowoltaiczne, pojawiły się pompy ciepła, dwa magazyny energii. Ceny prądu są jeszcze regulowane odgórnie, więc aż tak bardzo tego nie odczuwamy, ale kiedy zostaną uwolnione, ten kierunek przyniesie wymierne korzyści.

Znamy już budżet na 2024 rok. Jakie cele i wyzwania stoją zatem przed panem i przed urzędem? Pod jakim znakiem upłynie kolejny rok?

Będzie dużo inwestycji. Przede wszystkim inwestycji w obiekty kubaturowe, czyli m.in. sale gimnastyczne, uruchomimy też kolejne dwa budynki komunalne. Wyburzymy jednocześnie stare obiekty, więc tym samym będzie mniej kopciuchów i smogu, a więcej świeżego powietrza, bo o to walczymy w Rumi już dosyć długo. W ciągu ostatnich 4-5 lat zlikwidowano w mieście około 600 przestarzałych pieców. To długofalowe zadanie.

Wspominał pan o zmianie centralnej. Wśród parlamentarzystów obecny od ostatnich wyborów jest Rafał Siemaszko – lokalny poseł na sejm. Co zyskują w ten sposób mieszkańcy Rumi?

Myślę, że oprócz pewnej dumy i prestiżu, Rafał jest bardzo pracowitą osobą. Regularnie pracuje także z nami, między innymi przy tematach inwestycyjnych związanych z przedłużeniem Obwodnicy Trójmiasta czy Drogą Czerwoną, Via Maris, pracach związanych z linią kolejową. Uczestniczy też w komisjach monitorujących fundusze unijne w ministerstwie czy urzędzie marszałkowskim. Jest bardzo aktywny, został też doskonale przyjęty przez innych parlamentarzystów. To duże wzmocnienie dla naszego regionu.

Węzeł Centrum – jedna z inwestycji zrealizowanych w 2023 roku
 
Mieszkańcy nadal często upominają się o park na Błoniach Janowskich, nowy urząd, nowe linie autobusowe, często powtarza się też szkoła w Białej Rzece. Czy ten rok będzie tym, w którym te tematy doczekają się rozwiązania?

Błonia już ruszyły. Sami widzieliśmy, że tych 5 tysięcy metrów kwadratowych uruchomionych we współpracy z firmą Euro Styl to wielki sukces i, jak słyszymy, mieszkańcy okolicznych osiedli są bardzo zadowoleni. Absolutnie chcemy kontynuować kolejne etapy przy Błoniach Janowskich. Nowy urząd – pod koniec stycznia powinniśmy mieć oferty złożone przez potencjalnych partnerów. Nie spieszyliśmy się, ponieważ jest to tak duży projekt, że doprecyzowanie i konkretne odpowiedzi na pytania – a były setki pytań od partnerów prywatnych – powodują, że cena może być niższa, ponieważ firma nie będzie wliczała tak zwanego ryzyka. Mam też nadzieję, że w 2024 roku, a najpóźniej w 2025, pojawi się nowa linia autobusowa, jest to realne. Do komunikacji miejskiej dokładamy rocznie już prawie 5 milionów złotych, tak że to bardzo duża kwota, ale chcemy wykorzystać węzły integracyjne, a w szczególności węzeł Janowo. Szkoła w Białej Rzece jest już natomiast dość blisko. Widzieliśmy, że w innym mieście podobna procedura niestety stanęła, ale dzięki temu na szczęście uczymy się na błędach innych, a nie na swoich. Ogłosiliśmy już przetarg. Myślę, że wkrótce uda się wyłonić partnera, który wybuduje szkołę przy ulicy Formeli, niedaleko ulicy Jeziornej i centrum handlowego Auchan. W przeciągu kilku lat powstanie tam nowoczesna szkoła, która będzie placówką publiczną i bezpłatną, jednak prowadzoną przez operatora. Są już przykłady z Polski, a w Europie jest ich bardzo dużo, że takie partnerstwo daje przede wszystkim bardzo wysoką jakość edukacji przy braku opłat, a oprócz tego gwarantuje jeszcze cały szereg zajęć dodatkowych, z których później skorzystają też uczniowie.

Pozostaje jeszcze rewitalizacja Placu Kaszubskiego. Czy w tym roku pojawią się kolejne działania?

Jest to związane ze środkami unijnymi, więc celujemy raczej w 2025 rok. Natomiast, patrząc na harmonogramy, już niedługo zostanie uruchomiony parking przy centrum opiekuńczo-mieszkalnym, więc jest to tak naprawdę już trzeci etap, kiedy coś znaczącego dzieje się przy Placu Kaszubskim. Z czasem jeszcze dojdzie straż pożarna – niebawem mają ruszyć prace inwestycyjne w okolicach kościoła parafii Bojanowskiego. Wówczas dostaniemy w realne władanie dotychczasowy teren od straży pożarnej i będziemy mogli także nim się zająć.

To był także kolejny rok, w którym przybyło mieszkańców. Czy widzi pan, z perspektywy burmistrza, zmiany w lokalnej społeczności? Czy miasto nabiera dzięki temu nowego charakteru?

Ostatnio byliśmy zszokowani, gdy na jednym z kongresów usłyszeliśmy, że w Gdyni oddaje się do użytku tyle samo mieszkań, co w Rumi, pomimo tego, że jesteśmy pięć razy mniejszym miastem. Mamy regularne sygnały od mieszkańców, że dobrze się u nas mieszka, że jesteśmy postrzegani jako miasto piętnastominutowe – w piętnaście minut można wszędzie dojechać i załatwić swoje sprawy. Nasz wielki sukces to także oferta kulturalna, sportowa i inne elementy, z których korzystają mieszkańcy, a które powodują, że mieszka się tutaj naprawdę przyjaźnie. A jeśli ktoś jeszcze ma pracę w Rumi, to już wręcz fenomenalnie.

Góra Markowca z wieżą widokową – efekt rewitalizacji Zagórza
 
Czy nie boi się pan, że mieszkańcy, patrząc na wszystkie wielkie inwestycje, przestaną cieszyć się z mniejszych projektów? Mamy Górę Markowca, węzły, rewitalizację Zagórza – to wysoko postawiona poprzeczka. Jak teraz zaskoczyć mieszkańców?

Jako mieszkańcy Rumi możemy być przede wszystkim dumni z tego, że mieszkańcy innych miast zauważają nasze inwestycje. Dzieje się tak już od kilku lat. Często słyszę czy to w Gdyni, czy w Gdańsku, czy w Sopocie i innych miastach, że nasze projekty się podobają, że mieszkańcy tych miast do nas przyjeżdżają. Również na wycieczki studyjne, na przykład żeby uczyć się rewitalizacji z zagospodarowania Góry Markowca, zerknąć na węzły integracyjne czy nawet na zalążek naszego projektu partnerstwa publiczno-prywatnego budowy nowego urzędu miasta, bo jesteśmy zaledwie trzecim samorządem na Pomorzu, który wchodzi w PPP. To bardzo trudne projekty i tylko mocny urzędowy skład może doprowadzić do ich realizacji, wspólnie z osobami zatrudnionymi jako doradcy branżowi czy eksperci. Wielu mieszkańców Rumi słyszy od innych, że „u was, w Rumi, dzieje się coś dobrego, fajnego i ambitnego”. To napędza i bardzo dopinguje do kolejnych działań.

Mija niemal 10 lat pańskiej pracy w roli burmistrza Rumi. Jak na początku tej drogi wyobrażał pan sobie Rumię po upływie dekady i czy te wyobrażenia pokryły się z rzeczywistością?

Plany były znacznie mniej ambitne, natomiast czas pokazał, że można zdobywać środki na większą skalę niż myśleliśmy. Realizujemy nasze działania szybciej, sprawniej i taniej, a przy tym bardziej funkcjonalnie. Przede wszystkim łapiemy informacje, gdzie pozyskiwać środki finansowe, bo nawet sam fakt odzyskiwania podatku VAT dał nam w pewnym momencie niesamowitą kroplówkę finansową w postaci kilku milionów złotych po pierwszej części pandemii, gdy wydawało się, że samorządy czeka katastrofa finansowa, a wpływy z podatku PIT drastycznie spadły.

Czego życzyłby pan Rumi i jej mieszkańcom, ale też sobie, w 2024 roku?

Żeby ten rok był jeszcze lepszy – dla wszystkich.

Fundusze zewnętrzne
Kalendarz wydarzeń