Czwartek, 21 Styczeń 2021
powiększ czcionkę pomniejsz czcionkę Zwiększ kontrast Zmniejsz kontrast
BIP Rumia

Rolnik z Rumi o tym, jak smakuje ekologia


Rolnik z Rumi o tym, jak smakuje ekologiaf07.11.2020 r.

Mikołaj Szreder, magister inżynier ogrodnictwa, który prowadzi gospodarstwo w Rumi

Jeszcze w czasach PRL-u nikogo w Rumi nie dziwił widok krów, owiec czy kur. Na ulicach nie brakowało dzieci prowadzących zwierzęta na pastwiska czy też konnych wozów i ciągników, którymi gospodarze transportowali plony. W latach 90. nasze miasto znacząco się zurbanizowało, a liczba rolników spadła. Nie oznacza to jednak, że nikt już nie prowadzi takiej działalności. Przykładem może być bohater tego artykułu – magister inżynier ogrodnictwa Mikołaj Szreder, który w pełni postawił na ekologię.

Powrót do korzeni

Jesteś tym, co jesz – ta maksyma towarzyszy nam od stuleci. Coraz częściej mówią o tym lekarze i dietetycy, wskazując niskiej jakości żywność jako źródło nieznanych wcześniej chorób i schorzeń. Zdanie ekspertów podziela nasz bohater, który dziedzicząc rodzinne gospodarstwo, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.

Dziadek prowadził nieduże gospodarstwo nastawione raczej na zwierzęta, z czasem to przejąłem i poszedłem w ekologię. Uprawiamy warzywa oraz przygotowujemy przetwory dla najbardziej wymagających, czyli dzieci, osób schorowanych oraz wszystkich, którym zależy na zdrowiu i witalności. Jesteśmy wegetarianami, więc jako rodzina jesteśmy niemal samowystarczalni – podkreśla Mikołaj Szreder, właściciel gospodarstwa ekologicznego „Rumska Komitywa Wegetariańska” przy ul. Kościelnej. – Ponadto, jako jedyni w okolicy zajmujemy się legalną uprawą konopi siewnej, a z uzyskanych nasion tłoczymy olej konopny o prozdrowotnym działaniu – dodaje.

Dawniej pola, dzisiaj osiedla

Prowadzenie działalności rolniczej w miejskiej przestrzeni nie jest łatwe. Dawne pola uprawne z biegiem lat przekształciły się w osiedla i drogi, a okolicznym mieszkańcom zaczęły przeszkadzać zapachy czy hałas powodowany przez maszyny. Z drugiej strony gęsta zabudowa powoduje, że potencjalnych klientów jest po prostu więcej.

Kiedy jedziemy ciągnikiem po drodze, która kiedyś przebiegała przez nasze pola, a dziś jest tam droga rowerowa, to nawet pojawiają się pewne złośliwości. Coraz więcej też zakazów, musimy uważać, by nie przeszkadzać innym. Niemniej zdarzają się też ludzie wyrozumiali i bardzo życzliwi, co napędza nas do dalszych działań – przyznaje nasz bohater.

Nie ma czasu na nudę

Pracy jest sporo, bez względu na porę roku. Wiosną się sieje, latem podlewa i pieli, a jesienią zbiera plony – i tak od rana do wieczora, przeważnie na świeżym powietrzu. Zimą, kiedy pojawia się więcej wolnego czasu, przychodzi pora na naprawy, konserwacje sprzętu oraz remonty.

Jeśli w ciągu roku uda nam się z żoną pojechać raz czy dwa na krótki urlop, na przykład na narty, to jesteśmy zadowoleni. W sezonie, jak jest pogoda i nadgonimy pracę, to na odrobinę swobody możemy sobie pozwolić tylko w weekendy – mówi rolnik.

Najciemniej pod latarnią

Mimo że gospodarstwo funkcjonuje w ten sposób już od 7 lat, stosunkowo niewielu mieszkańców Rumi korzysta z możliwości zakupu świeżych, a przede wszystkim ekologicznych, warzyw i owoców. Zdaniem naszego rozmówcy niektórych może odstraszać powszechne przekonanie o wywindowanych cenach.

Ta żywność jest droższa od takiej zwykłej, ponieważ zbieramy od dwóch do czterech razy mniej plonów z hektara. Nasze rośliny uprawiamy ze starych odmian, mniej plennych, ale dużo bardziej odpornych na choroby. Potrzeba też dużo więcej ręcznej pracy, kilka odchwaszczeń rocznie, i to na kolanach. To powoduje, że siłą rzeczy te ceny muszą być wyższe – tłumaczy. – Poza tym, mało kto zdaje sobie sprawę, że ta żywność pozbawiona jest pestycydów. Stosujemy głównie nawożenie organiczne, wykorzystując obornik z okolicznych stadnin, a tam są wszystkie mikroelementy potrzebne do prawidłowego rozwoju roślin oraz ludzi. Niestety, ale w żywności pochodzącej z konwencjonalnego rolnictwa zawarte są katalizatory będące źródłem większości chorób tzw. niezidentyfikowanego bądź niewiadomego pochodzenia, jak to lekarze zwykle określają. Pozostałości po pestycydach odkładane są w tkance tłuszczowej, mięśniach i organach wewnętrznych. Oczywiście nie twierdzę, że trzeba rezygnować ze wszystkiego, co nieekologiczne. Życie jest po to, aby czerpać przyjemność również z jedzenia. Zachęcam jednak, aby zwrócić szczególną uwagę na to, aby zdrowe były produkty spożywane w dużych ilościach, takie jak ziemniaki, marchew, buraki, kapusta i oczywiście chleb. Jedzenie naprawdę może być lekarstwem, już nasze babcie wykorzystywały podstawowe warzywa do walki z infekcjami – przekonuje.

Może być tylko lepiej

Chcąc propagować swoją działalność i ekologiczną żywność, Gospodarstwo Ekologiczne „Komitywa Wegetariańska” wyciąga rękę do osób, których nie stać na to, by kupować ich produkty. Organizowane są przeceny i akcje społeczne, niestety odzew nadal jest znikomy. Mimo to właściciel optymistycznie patrzy w przyszłość.

Prowadzenie gospodarstwa ekologicznego to ciągłe wyzwania i brak czasu na nudę. Choć często dokucza nam deszcz, ziąb oraz skwar letniego słońca, to są też piękne chwile. Najwięcej satysfakcji czujemy, gdy kolejna osoba dziękuje nam za „prawdziwe warzywa”, z których soków korzystała, skutecznie walcząc z nowotworem czy też, gdy słyszymy o dzieciach, które do tej pory nie lubiły warzyw – przyznaje Mikołaj Szreder. – Myślę, że w kontekście przyszłości ekologia to trafny wybór. U ludzi powoli budzi się świadomość, że to, co się je, ma szczególny wpływ na zdrowie. Perspektywy są więc dobre – podsumowuje.

Więcej informacji na temat działalności bohatera powyższego tekstu można znaleźć na facebookowym profilu Gospodarstwo Ekologiczne „Komitywa Wegetariańska”.

Działalność Mikołaja Szredera, właściciela gospodarstwa ekologicznego, mogliśmy opisać dzięki realizacji powszechnego spisu rolnego. Tegoroczne badanie potrwa do 30 listopada – zachęcamy do udziału.
Przetwory i warzywa oferowane przez Gospodarstwo Ekologiczne „Komitywa Wegetariańska”. Marchew oferowana przez Gospodarstwo Ekologiczne „Komitywa Wegetariańska”. Mikołaj Szreder wraz z żoną. Wnętrze szklarni należącej do Gospodarstwa Ekologicznego „Komitywa Wegetariańska”. Mikołaj Szreder wraz z żoną. Wnętrze szklarni należącej do Gospodarstwa Ekologicznego „Komitywa Wegetariańska”. Zwierzęta należące do Gospodarstwa Ekologicznego „Komitywa Wegetariańska”. Mikołaj Szreder, magister inżynier ogrodnictwa, który prowadzi gospodarstwo w Rumi.

Ściągnij galerię
Kalendarz wydarzeń