20.11.2025 r.
Impulsem do stworzenia inicjatywy była potrzeba jesienno-zimowej aktywności dostępnej dla każdego. W cieplejszych miesiącach organizujemy wyprawy rowerowe z grupą „Szprychy”, więc szukaliśmy czegoś równie angażującego na chłodniejszy okres. Nie ukrywamy – nie spodziewaliśmy się aż tak dużego odzewu, choć czuliśmy, że przyciągnie miłośników pleneru.
Spacer prowadzi doświadczony w leśnych marszach przewodnik Robert Gesek. Zabiera uczestników w mniej znane zakątki Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego i pokazuje miejsca o wyjątkowej historii. Wyprawy mają swój klimat – idą z nami osoby w każdym wieku, często także ze swoimi czworonogami. Wspólne tempo, rozmowy i energia grupy sprawiają, że nawet 10-kilometrowa trasa mija zaskakująco szybko. Dołączają nie tylko rumianie, ale również mieszkańcy sąsiednich miast, a nawet osoby przyjeżdżające z dalszych miejscowości.
MDK czuwa nad przebiegiem wydarzenia. Przed startem czeka poczęstunek, a na mecie – gorąca herbata, która po długim marszu smakuje jak najlepsza nagroda. Wśród organizatorów jest także specjalista łączący kompetencje ochrony i ratownika medycznego, co sprawia, że ewentualna pomoc jest dosłownie o krok.
„Z buta w las” to nie tylko ruch i zdrowie, ale również integracja i odkrywanie lokalnej przyrody. Cieszymy się z dynamicznego rozwoju akcji i zapraszamy na grudniowe edycje!

Robert Gesek – człowiek, dla którego ruch i natura stały się sposobem na życie. Od lat związany z Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym, po którym jeździ na rowerze i biega, odkrywając miejsca, do których większość mieszkańców nigdy nie trafia. To właśnie z tej pasji narodziła się akcja „Z buta w las”, którą prowadzi wspólnie z Miejskim Domem Kultury w Rumi. Zauważył, że nawet ci, którzy często chodzą do lasu, trzymają się jedynie znanych dróg, a wiele pięknych zakątków TPK pozostaje nieodkrytych. Postanowił więc to zmienić.
Sport towarzyszy mu od zawsze – jest zapalonym kolarzem górskim, instruktorem spinningu, biegaczem i miłośnikiem piłki nożnej. Zdobywał górskie szlaki na całym świecie: od europejskich pasm po Himalaje i Kilimandżaro. Równie aktywnie spędza czas z rodziną, bo wszystkie ich wyjazdy oparte są na trekkingu i odkrywaniu nowych miejsc.
Robert ma także za sobą jedną z najtrudniejszych życiowych dróg – chorobę nowotworową. Podszedł do diagnozy zadaniowo: lekarze, badania, kolejne konsultacje, szukanie rozwiązań. Ciągły ruch i działanie pomagały mu nie dopuścić do tego, by czarne myśli przejęły kontrolę. Najtrudniejszą częścią była chemioterapia, ale dzięki wsparciu bliskich i dobrej kondycji organizm przeszedł leczenie zakończone niespełna dwa lata temu. Robert podkreśla jednak, że proces odzyskiwania spokoju i równowagi trwa nadal.
Choroba przewartościowała jego życie. Dziś jeszcze mocniej docenia codzienność – spacer z psem, wyjście do sklepu, zwykły dzień. Jego motto brzmi: „Jeśli żyjesz przeszłością lub przyszłością, to nie żyjesz wcale. Prawdziwe życie toczy się tu i teraz”.
Podczas spacerów chce pokazać uczestnikom coś więcej niż zalety aktywności fizycznej i piękne widoki. Uczy, że nie ma idealnych warunków i idealnych dni – jest za to wspólny rytm i radość z bycia razem. Zachęca, by wyjść ze swojej strefy komfortu i poczuć, jak dobre może być pozytywne zmęczenie. Dodaje odwagi tym, którzy mierzą się z trudnościami, przypominając, że siła często zaczyna się od jednego kroku naprzód.
Dla wielu stał się nie tylko przewodnikiem po lesie, ale też inspiracją – a dla każdego, kto potrzebuje rozmowy, po prostu człowiekiem, który mówi: „Nie bój się podejść i porozmawiać”.
