Takiego koncertu jeszcze w Rumi nie było – publiczność oczarowana

„Takiego wydarzenia w Rumi jeszcze nie było” i „chcemy więcej” – to chyba najczęstsze komentarze mieszkańców dotyczące koncertu Polskiej Orkiestry Muzyki Filmowej. Właśnie tym muzycznym akcentem zakończyła się tegoroczna odsłona „Lipca w Rumi”.

Koncert, który przyciągnął blisko tysiąc osób, odbywał się w minioną sobotę (28 lipca) na stadionie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Rumi. Publiczność – składająca się z dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów – nie tylko chętnie śpiewała, ale i tańczyła do prezentowanych utworów. Wszystko za sprawą brzmień klasycznych instrumentów muzycznych, wybitnego wokalu oraz różnorodnego repertuaru przygotowanego przez Polską Orkiestrę Muzyki Filmowej pod batutą Przemysława Pasternaka.

Sobotni występ rozpoczął się od przedstawienia wykonawców, którego dokonał Marek Gerwatowski, tenor Opery Krakowskiej oraz pomysłodawca i dyrektor artystyczny „Rumskich spotkań muzycznych”. Następnie wybrzmiała suita Williamowska, nawiązująca do utworów znanych z filmów, takich jak „Gwiezdne wojny” czy „Park Jurajski”.

Później scenę przejmowali poszczególni wokaliści, którzy przy wsparciu orkiestry przenieśli publiczność m.in. do bajkowych realiów „Króla Lwa”, przypomnieli historię nieszczęśliwej miłości z „Titanica” oraz wprowadzili w chwilę zadumy, wykonując piosenkę znaną z filmu „Gladiator”.

Artyści nie zapomnieli również o fanach muzyki rozrywkowej, która jak sama nazwa wskazuje, pobudziła publiczność do śpiewu i tańca. Z zagranicznego repertuaru zapożyczono takie hity jak: „YMCA”, „Simply the best”, „Geronimo” oraz „Let’s get loud”. Wyjątkowej adaptacji zostały poddane również polskie utwory, a wśród nich „Rzeka marzeń”, „Dmuchawce, latawce, wiatr” oraz „Prawy do lewego”.

Tym wydarzeniem chcieliśmy trafić do szerokiego grona odbiorców i chyba się to udało. Przyszło sporo osób, w różnym przedziale wiekowym, a przepiękna muzyka spowodowała, że wszyscy bili brawa i świetnie się bawili – podsumowuje przewodniczący rady miejskiej Ariel Sinicki, który uczestniczył w koncercie. – Można było usłyszeć wiele wyjątkowych przebojów, ale moim zdaniem to muzyka znana z filmu „Gladiator” najbardziej wbijała w fotel. Kto nie był, niech żałuje – dodaje.

Na koniec koncertu artyści otrzymali podziękowania i kwiaty od Jolanty Król, dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Rumi. Za występ wdzięczna była także publiczność, która głośnymi owacjami i okrzykami wywalczyła bis. Również sami artyści przyznali, że chętnie zagościliby w Rumi jeszcze nie raz.

Przypomnijmy, że było to ostatnie wydarzenie tegorocznej edycji „Lipiec w Rumi”, której inicjatorem jest burmistrz Michał Pasieczny. Cykl rozpoczął się koncertem zespołu Pectus i Ewy Farnej, następnie mieszkańcy mogli trenować wspólnie z Ewą Chodakowską, a kolejną atrakcją był Marcin Gortat Camp. Następny weekend należał do miłośników potraw z całego świata, na których czekały food trucki. Natomiast zwieńczenie cyklu stanowił właśnie koncert Polskiej Orkiestry Muzyki Filmowej.